Nóż Cold Steel Night Force

Nóż Night Force amerykańskiej firmy Cold Steel należy do grupy mocnych noży składanych nieco na wyrost określanych mianem „tactical folders”. Pomimo, iż jest to jeden z najsensowniej zaprojektowanych noży tego producenta, nie zdobył zbyt dużej popularności i nawet w rozmowach hobbystów rzadko jest wymieniany. Moim zdaniem nie ma ku tumu żadnych racjonalnych powodów. Przyjrzyjmy się więc jego konstrukcji, wadom i zaletom.

Głownia noża o długości 4 cali (102 mm) reprezentuje klasyczny profil typu Bowie z wyraźnie zaznaczonym brzuchem i ciągnącym się od czubka 60’milimetrowym fałszywym ostrzem. Krawędź tnącą wyprowadzono niemal pełnym, bardzo wysokim szlifem płaskim, co przy grubości głowni niespełna 3,5 mm zapewnia świetne właściwości tnące oraz stabilność w ciętym materiale.

Generalnie projekt głowni zasługuje na najwyższą ocenę – użytkowa krzywizna ostrza, dobry balans między odpornością na złamanie a oporami stawianymi podczas cięcia, podobnie ma się sprawa ze zdolnością do penetracji i wytrzymałością czubka. Jedyna wada w geometrii to niewielki odcinek krawędzi tnącej od strony progu, który fabrycznie bywa tępy i niewspółosiowy z resztą krawędzi. Odrobina zdolności manualnych i chwila pracy z pilnikiem z łatwością ten problem rozwiążą.

Niestety jest też mała łyżka dziegciu. Stal z jakiej wykonano ostrze to 440A Sub Zero, co oznacza, iż trzymanie ostrości jakie oferuje nam Night Force będzie na nieco niższym poziomie w stosunku do analogicznych konstrukcji wykonanych z popularnej stali typu Aus8 czy 440C, o hi-endo’owych stalach typu Bg42 czy S30V nie wspominając.

Nie jest jednak aż tak źle, aby zniechęcić do używania noża. Sub Zero w nazwie tej stali oznacza, iż jest ona krio-hartowana (zmrażana), przez co zwiększa się jej odporność na ścieranie i wytrzymałość na ugięcie plastyczne, w stosunku do stali 440A hartowanej standardowo. W praktyce okazuje się, iż tępi się wolniej niż znane mi noże ze stali 420HC, Aus6 czy popularne scyzoryki Victorinox. Zalety tej stali to praktycznie całkowita odporność na korozję, wysoka udarność i łatwość ostrzenia.

Podsumowując: dla koneserów stali to z pewnością za mało, ale przeciętny użytkownik nie znajdzie powodów do narzekań.
Na głowni od strony rękojeści umieszczono obustronny kołek pod kciuk umożliwiający szybkie otwarcie noża zarówno prawą jak lewą ręką. Otwieranie leworęczne jest nieco mniej wygodne, ale to już specyfika praktycznie wszystkich noży z blokadą typu liner-lock. Najważniejsze, iż jest dość duży a przez to łatwo dostępny i nie ześlizguje się z kciuka. Poza tym, mimo swej prostoty, jego obsługa nie wywołuje otarć opuszek palców czy innego dyskomfortu.

Producent podaje, iż zarówno głownię jak i kołek pokryto czarną, półmatową powłoką teflonową. Osobiście nie jestem pewien, czy można w tym punkcie wierzyć zapewnieniom producenta, ponieważ powłoka ta ściera się inaczej i trochę wolniej niż np. teflon BT-2 znany z noży Benchmade, ale też raczej na pewno nie jest to zwykła czarna farba;). Dla przeciętnego użytkownika jedyną praktyczną zaletą tej powłoki jest bardzo gładka, wręcz śliska powierzchnia płazów głowni, co jeszcze bardziej poprawia właściwości tnące. Właściwości antyrefleksyjne czarnej głowni mogą być istotne dla pracowników służb mundurowych, aczkolwiek wątpię, aby przykładali do tego aż tak dużą wagę. Można jeszcze wspomnieć, iż pokrycie głowni to także ochrona antykorozyjna, ale w przypadku stali 440A jest to raczej zbędnym bonusem. Po co więc powłoka? Chyba przede wszystkim ze względu na design i tu trzeba przyznać, iż bardzo dobrze współgra z całością.

Rękojeść CS Night Force składa się z dwóch formowanych wtryskowo połówek z kompozytu szklano-nylonowego Zytel, które połączono za pomocą pięciu śrub typu torx. Nie jest to jednak typowy lightweight-folder. Pod okładzinami znajduje się szczątkowy szkielet składający się z dwóch stalowych płytek w wewnętrznych gniazdach, z których jedna pełni też funkcję blokady typu liner-lock. Stalowe liners’y obejmują oś obrotu głowni oraz back-spacer (przekładkę) na grzbiecie rękojeści, poza tym przechodzą przez nie wszystkie wspomniane śruby torx. Jest to rozwiązanie zapewniające wystarczającą sztywność i wytrzymałość nawet przy cięższych pracach, a zarazem redukujące masę. Inna zaleta, to fakt, iż unikamy kontaktu dłoni ze stalowym szkieletem.

Łukowaty profil rękojeści wyraźnie nawiązuje do tradycyjnych hiszpańskich noży Navaja. Ułatwia on centralne ustawienie czubka bez wyginania nadgarstka i bardzo dobrze zapobiega zjawisku wyciągania noża z dłoni podczas ciężkiego cięcia. Podobne zalety mają "bananowe" kształty rękojeści noży Spyderco Military, BM AFCK/TSEK czy MT Amphibian. Osobiście preferuję właśnie taki typ rękojeści, choć nie jest on w pełni uniwersalny - do krojenia na desce czy w zastosowaniach myśliwskich bardziej optymalna byłaby rękojeść prosta.

Pewność chwytu dodatkowo poprawia średnio agresywna faktura zytelowych okładzin, karbowane oparcie pod kciuk oraz trzy wycięcia pod palce dłoni. Do mojej (średniej wielkości) akurat pasują idealnie, ale z pewnością dla części osób wycięcia te będą bardziej przeszkadzać niż pomagać, nie ma przecież czegoś takiego jak standardowa dłoń, o czym nieraz producenci noży zdają się zapominać. Generalnie rękojeść oceniam bardzo wysoko, wypada jednak napisać o drobnej niedoróbce. Polega ona na braku zaokrąglenia, czy choćby wypolerowania wewnętrznych krawędzi okładzin, przez co przy mocnym chwycie może ona nieco szczypać. Wadę tę można usunąć szybko i w banalny sposób, delikatnie zaokrąglając krawędzie za pomocą drobnoziarnistego papieru ściernego czy zwykłej polerki do paznokci.

Jak już wspomniałem jedna z połówek szkieletu pełni funkcję blokady, warto jednak przyjrzeć się jej bliżej, jest to bowiem bardzo ciekawa modyfikacja klasycznego liner-lock'a. Najważniejsza różnica polega na tym, iż w miejscu styku z tylną częścią głowni blacha tworząca listek blokady nie ma przekroju płaskownika, lecz jest zagięta w kształt litery "L". Ponadto sprężysty listek jest tak ukształtowany, iż odgina się na stosunkowo niewielkim odcinku, skracając ramię działających sił.

Oba rozwiązania mają istotne zalety. Zachowując prostotę i generalną zasadę działania blokady liner-lock, została znacznie poprawiona jej sztywność (odporność na skręcanie i zginanie), zwiększyła się też powierzchnia styku listka blokady z głownią. Ma to przełożenie na większą niezawodności blokady przy obciążeniach dynamicznych, a także na wolniejsze jej zużycie w wyniku tarcia. Szkoda, że inni producenci nie zaadoptowali tego pomysłu, być może barierą są tu prawa patentowe Cold Steel.

Przed niekontrolowanym otwarciem się noża, chroni rozwiązanie typowe dla noży z blokadą liner-lock, czyli zapadka kulkowa zwana w anglojęzycznej nomenklaturze nożowej ball detent. Kulka osadzona w lisku blokady CS Nightforce jest stosunkowo duża, co daje spory margines bezpieczeństwa, nawet, gdy jest już ona mocno wytarta w wyniku intensywnej eksploatacji noża.

Podsumowując powyższy opis można by po prostu stwierdzić: - przemyślany, dobrze wykonany nóż o wysokich walorach użytkowych i niezłym stosunku jakości do ceny. Posiadany przeze mnie egzemplarz pracuje u mnie od dwóch lat, a kupiłem go już używanego z widocznymi śladami eksploatacji. Blokada wciąż trzyma pewnie, nie pojawiły się odczuwalne luzy na osi obrotu głowni, nawet powłoka wygląda całkiem przyzwoicie. Obecnie od paru miesięcy służy mojej żonie w domu i poza nim jako nóż do wszystkiego, co bynajmniej nie oznacza, iż ma teraz lekkie życie, o czym nieraz świadczy stan, w jakim go dostaję do ostrzenia;)

Czemu więc Night Force nie zdobył rzeszy fanów? Naprawdę nie wiem, zwłaszcza, iż, mimo mody na technologiczny hi-end, noże z analogicznych materiałów wciąż są chętnie kupowane. Wystarczy przyjrzeć się powodzeniu, jakim cieszy się część modeli noży CRKT, które podobnie jak Night Force wykonywane są na Taiwanie, najczęściej z Zytelu i stali Aus6. Owszem, Night Force posiada kilka wymienionych wyżej wad, ale są to naprawdę drobnostki w stosunku do całokształtu projeku i wykonania. Osobiście preferuję noże z nieco lepszych materiałów, ale gdyby CS Night Force pojawił się w wersji z okładzinami z laminatu G10 oraz głownią ze stali przynajmniej typu Aus8 lub 440C, to noszony na co dzień Spyderco Military miałby poważnego konkurenta o miejsce w mojej kieszeni.

Szkoda, że firma Cold Steel nie poszła w tym kierunku, a bynajmniej nie wykracza to poza jej możliwości, co widać choćby na przykładzie ostatniej modyfikacji noży z serii Recon-1. Jeśli kogoś ten artykuł zainteresował na tyle, iż myśli poważnie o zakupie, to radzę nie zwlekać. Od jakiegoś czasu SC Night Force nie jest już produkowany, zniknął też z najnowszych katalogów Cold Steel i jego dostępność będzie ograniczona do zapasów, jakie jeszcze się znajdują u dystrybutorów. Szczerze polecam!

Bartosz Brycki

Broń gazowa
Noże
Dla myśliwych
Osełka